Od kiedy pamiętam zawsze lubiłem biegać. W zasadzie początki sięgają już gdy miałem około 6 lat. Zwykłe ściganie się na podwórku czy na szkolnym boisku. Potem pierwsze relacje sportowe w telewizji i wpatrywanie się w magiczny kolor tartanu. Treningi, klub i zawody… może nie na wybitnym poziomie ale kręcenie się za juniora młodszego około 8-10 miejsca w Wielkopolsce odrobinkę satysfakcji daje. Potem studia…ale ogrom nauki i świadomość tego, że koledzy dzięki obozom uciekali musiało niestety zaowocować podjęciem trudnej decyzji o rozbracie ze sprintem…Na zdjęciu obok: Obóz sportowy w Świeradowie-Zdróju. Świetni kumple z którymi zawojowaliśmy w sztafecie 4x100m. W górnym rzędzie Artur i Mirek a od lewej Darek Staszewski, Robert Nowak, Tomasz Jankowski i ja (pod kolegą w żółtej chuście).
Nie było to łatwe ale nigdy bym się nie spodziewał, że to co mnie spotka dać może więcej satysfakcji niż ewentualne sukcesy w sprincie. Poznałem świat biegów długich…coś co kiedyś dla mnie było rzeczą abstrakcyjną i nie do pomyślenia. Tak zaczęła się długodystansowa przygoda. Przełaje na studiach i biegi uliczne zmieniły moje marzenia. Już nie chciałem zostać najszybszym biegaczem globu ale…człowiekiem, który przyczyni się w mniejszym lub większym stopniu do rozwoju biegów masowych w Polsce. Marzenia być może małe ale dla mnie tak ważne jak: złamanie 3h w maratonie (osobiście dla mnie byłego sprintera rzecz kosmiczna), ukończenie dystansu 100 km czy obejrzenie Igrzysk Olimpijskich na żywo, udało się zrealizować.
Zdjęcie obok: Stadion Olimpijski w Atenach. Ten nowoczesny i starożytny. Spełnione marzenie by na żywo zobaczyć Igrzyska Olimpijskie. Wprawdzie nie jako zawodnik ale jako kibic. Emocje były niesamowite…ulubiony dystans 100 m i gwiazdy sprintu były na „wyciągnięcie ręki”Z natury jako osoba, która nie może usiedzieć i musi działać staram się każdego roku coś tworzyć co ma związek ze sportem lub bezpośrednio z bieganiem. Tak powstały i zrealizowane zostały pomysły o klubie biegacza (www.kbmaniac.pl) liczącym dzisiaj ponad 130 członków oraz o biegu masowym Maniacka Dziesiątka (ostatnia edycja zgromadziła 890 uczestników na mecie). www.maniacka.kbmaniac.pl . W inicjatywach tych pomagają mi wspaniali koledzy i koleżanki, którzy chętnie przyłączają się by wspólnie tworzyć coś pożytecznego dla innych biegaczy. To wielka sportowa rodzina połączona biegową pasją. Sport trochę w innej odsłonie bo już nie w sprinterskiej (choć moje życie gna jak bieg na 100m) pozwala mi zatem na zawieranie wspaniałych przyjaźni, na podróże i uczestnictwo w niesamowitych wydarzeniach sportowych.
Zdjęcie powyżej: Wspaniała ekipa Maniaców ;-) Każdy daje cząstkę siebie we wspólnym celu jakim jest propagowanie biegania.Lekkoatletyką interesuję się praktycznie od około 20 lat. Zarówno zagraniczną jak i polską. Niestety polskie realia są smutne i przez te 20 lat tylko piękne były chwile. Od kiedy pamiętam cały czas debatuje się nad tym co zrobić by Polska jeśli nie potęgą to przynajmniej krajem o przyzwoitym poziomie sportowym była. Jak wiadomo największy problem to przejście z etapu juniora do seniora. Sam to wiem po sobie i po znajomych z bieżni. Wtedy człowieka dopada dylemat...czy nadal podążać za sportem wyczynowym (kwalifikowanym) kiedy niestety nie ma stworzonych ku temu warunków w naszym kraju. Pracy by to naprawić jest sporo. Ale po tym ilu jest entuzjastów sportu jest nadzieja, że kiedyś nastąpi zmiana pokoleń i będziemy mieć wpływ na rozwój naszego sportu w tym szczególnie lekkiej atletyki. Ile mam sił na realizację projektów i marzeń biegowych? Wierzę, sił mi starczy przynajmniej do 80 ki ;-) Bo marzeń i pomysłów mam jeszcze wiele.
Z takich osobistych sportowych chciałbym dla własnej satysfakcji zdobyć uprawnienia trenera II klasy. Zgłębić typową wiedzę książkową ale przekazaną od wykładowców, bezpośrednio, by móc obcować z prawdziwymi znawcami. A potem dzielić się tą wiedzą z młodzieżą, rozwijać poprzez własne doświadczenia i wspierać młodych sportowców swoją radą. Oczywiście wszystkie marzenia nie spełniają się ale czasami pojawiają się inne równie ciekawe i satysfakcjonujące. Niestety medalu Mistrzostw Polski już w seniorach nie zdobędę ale dążyć będę by tego dokonać w weteranach. To taka namiastka tego by poczuć chwilę satysfakcji bycia na podium Mistrzostw Polski. Kto wie, może dane mi będzie także w weteranach stanąć na podium imprez mistrzowskich międzynarodowych. Jeśli mowa o weteranach to przykładem dla mnie są przyjaciele, wspaniali ludzie od których wiele można się uczyć: Jerzy Skarżyński i Marian Kapitańczyk. Mimo ponad 50 lat reprezentują wspaniałą formę fizyczną lepszą niż wielu biegaczy młodszych o nawet 20 lat. Potrafią dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem a także mobilizować do systematycznych treningów.
Mam też większe i śmielsze marzenia bo wiem, że w tych rolach doskonale bym się odnalazł:
- praca jako komentator sportowy
- praca we władzach PZLA czy też w PKOL
- by nawet myśleć o ministerstwie sportu.
W tych miejscach potrzeba ludzi z pasją, ludzi, którzy prócz kwalifikacji widzą i wiedzą co dobre dla zawodnika, rozumieją go, potrafią wysłuchać i przyczynić się do jego rozwoju i samorealizacji. Te marzenia mogą wydawać się zbyt śmiałe, zbyt wybujałe ale…gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że to co teraz istnieje i zostało stworzone będzie miało miejsce w 2008 roku powiedziałbym, że myśli chyba o roku 2018 lub 2028. Dlatego moim największym marzeniem jest znacznie przyczynić się do rozwoju sportu w Polsce. Temu mógłbym poświęcić się całkowicie bo to jest w środku i od znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie pozwoli mniej lub bardziej tego dokonać. "Porażka nie jest przegraną. Jest tylko bodźcem do znalezienia lepszego rozwiązania, by osiągnąć zwycięstwo"
Moje największe marzenie?
Zasłużyć się i zapisać na trwałe w historii polskiego sportu jako osoba, która przyczyniła się do jego rozwoju i upowszechnienia a także popularyzator zdrowego stylu życia, propagator sportu i przekazywanych poprzez sport wartości i umiejętności życiowych. Czy życia starczy by wszystkie pomysły zrealizować? Życie pokaże, które z nich okażą się najbliższe realizacji…niestety wszystkiego nie można zrobić…ale z pewnością znajdą się ludzie inni miejmy nadzieję z pasją, którzy będą odpowiedni w odpowiednich miejscach.Dla siebie jestem surowy, nic co osiągnąłem do tej pory nie jest tak cenne jak tytuł Mistrza polski. To co tworzę i chcę tworzyć może będzie wartościowsze od tytułu Mistrza Polski. Jeśli tak się stanie i tak ocenią kiedyś to inni to nie będę żałował braku sukcesów sportowych na bieżni bo każdy ma swoje miejsce w życiowym szeregu.
I mija kolejne pokolenie wspaniałych utalentowanych naszych lekkoatletów…nie wiadomo czy oni doczekają lepszych czasów i traktowania ale…we mnie drzemie nadzieja…,że chociaż niech kolejne pokolenie będzie miało możliwość w godnych warunkach zająć się lekkoatletyką a będzie warto o to się starać. Warto będzie nawet za 20-30 lat widzieć Polską lekkoatletyczną potęgę i grad medali. Bo warto dążyć do tej chwili…ale o to powalczyć mogą ci, którzy nosić będą w sobie pasję i wiarę w naszych zawodników. Chciałbym się zapisać w kartach historii polskiego sportu jako propagator biegania. Cóż to siedzi we mnie w środku. Wybitnym sprinterem nie zostanę ale kto wie może taka miała być kolej rzeczy bo to co zwiedziłem i przeżyłem myślę, że wynagrodziło mi wszystko ;-)
Zdjęcie obok: Spotkania ze wspaniałym olimpijczykiem Robertem Korzeniowski, to właśnie dzięki pasji bieganiaWażne by każdy odnalazł swoje miejsce na ziemi i robił to z pasją. A, że nie zostanę olimpijczykiem? Cóż nie każdemu jest to dane, może moją rolą jest przyczynić się swoją działalnością by przyszli olimpijczycy i sportowcy nie mieli dylematów czy kontynuować uprawianie sportu czy nie… A marzenia osobiste? Mieć szczęśliwą rodzinę, móc dzieciom wpajać sportowego ducha i zapewnić im dzieciństwo z dala od wirtualnej rzeczywistości a wypełnione zabawą i sportem na świeżym powietrzu. To takie oczywiste ale wymagające wysiłku porównywalnego ze złotem olimpijskim ;-)
W marzenia trzeba wierzyć bo spełniają się dając szczęście nam i najbliższym.
W SKRÓCIE O MNIE:
Działalność publiczna i społeczna:
- Prezes Poznańskiej Grupy Biegowej – jednego z największych klubów biegowych w Polsce Klubu Biegacza „MANIAC” Poznań- Dyrektor jednego z największych biegów w Polsce „MANIACKA DZIESIĄTKA”
- Członek Akademii „Mistrzów Sportu-Mistrzów Życia” i współzałożyciel Stowarzyszenia „Mistrzów Sportu – Mistrzów Życia” – będącego ważnym ciałem doradczym i opiniotwórczym w kwestiach sportu oraz sportu jako narzędzia w pracy na rzecz rozwiązywania problemów społecznych.
- Współorganizator największego maratonu w Polsce – POZNAŃ MARATON
- Wolontariusz na EVACS – Mistrzostwach Europy Weteranów organizowanych w Poznaniu w 2006 r.
- Popularyzator biegów masowych oraz autor artykułów i porad na temat rozpoczęcia przygody z bieganiem jako propagowanie zdrowego stylu życia.
Największy sukces:
Uzyskanie tytułu Mistrz Sportu-Mistrz Życia nadanego przez Komitet Krajowy Międzynarodowego Roku Sportu i Wychowania Fizycznego 2005 pod przewodnictwem Roberta Korzeniowskiego w uznaniu pracy na rzecz włączania sportu w rozwiązywanie problemów społecznych oraz poprawę jakości życia społeczności lokalnych.
Zdjęcie powyżej: W tle meta IV Biegu „MANIACKA DZIESIĄTKA”, marzec 2008. Ogromna satysfakcja , w biegu na dystansie 10 km wzięło udział ponad 900 osób.
Mam nadzieję, że opowieść jedna z wielu przypadnie do gustu i może zachęci innych do rozwijania swoich pasji nie tylko biegowych ;-)
| « poprzednia | następna » |
|---|

